lyrics
Piszę list zażalenie
na życie jakiego nie chciałam
i sama nigdy nie nie zmienię.
Na białe podłoże
starannie nasączone łzami,
nakładam żal tuszem do rzęs
z cieniem do powiek zmieszanym.
Wysyłam w błękitną nicość
reklamację na smutną miłość.
Nie znam przecież adresu
pod którym na mnie czekasz.
W ramionach otwartych na chwilę
może muchy są szczęśliwe?
Ja składam kartkę w samolot,
i rzucam z wiatrem,
niech ktoś przyjmie reklamację,
poda adres z zaproszeniem
przynajmniej na stałą kolację!
Wysyłam w błękitną nicość
reklamację na smutną miłość.
Nie znam przecież adresu
pod którym na mnie czekasz.
Na białe podłoże
starannie nasączone łzami,
nakładam żal tuszem do rzęs
z cieniem do powiek zmieszanym.