Piszę list zażalenie na życie jakiego nie chciałam i sama nigdy nie nie zmienię.
Na białe podłoże starannie nasączone łzami, nakładam żal tuszem do rzęs z cieniem do powiek zmieszanym.
Wysyłam w błękitną nicość reklamację na smutną miłość. Nie znam przecież adresu pod którym na mnie czekasz.
W ramionach otwartych na chwilę może muchy są szczęśliwe? Ja składam kartkę w samolot, i rzucam z wiatrem, niech ktoś przyjmie reklamację, poda adres z zaproszeniem przynajmniej na stałą kolację!
Wysyłam w błękitną nicość reklamację na smutną miłość. Nie znam przecież adresu pod którym na mnie czekasz.
Na białe podłoże starannie nasączone łzami, nakładam żal tuszem do rzęs z cieniem do powiek zmieszanym.