lyrics
[Verse 1]
Mam w sobie kamień, co nie daje spać
Guza endometriozy, co zna mój każdy cios
Boli mnie rano, boli mnie w dzień
A ja już czasem tylko mówię: „trzymaj się”
[Pre-Chorus]
Ile razy mam udawać, że nic
Że przejdzie samo, że minie mi dziś
Lecz on wraca znów, jakby chciał być tu
I siedzi cicho, a krzyczy przez skórę
[Chorus]
To mój ból, mój cień
Idzie ze mną dzień po dzień
To mój ból, mój cień
A ja idę mimo zmian
(ja idę mimo zmian)
[Verse 2]
Mam też tarczycę, co zwalnia mi krok
Hashimoto w gardle, jak zimny blok
Ciało chce ciszy, a życie chce biec
Więc uczę się oddychać, gdy brak mi sił wejść
[Pre-Chorus]
Ile razy mam udawać, że nic
Że przejdzie samo, że minie mi dziś
Lecz on wraca znów, jakby chciał być tu
I siedzi cicho, a krzyczy przez skórę
[Chorus]
To mój ból, mój cień
Idzie ze mną dzień po dzień
To mój ból, mój cień
A ja idę mimo zmian
(ja idę mimo zmian)
[Bridge]
Nie chcę być dzielna na pokaz
Nie chcę już liczyć tych strat
Chcę tylko rano wstać
I poczuć, że jestem tu, że mam swój świat
[Chorus]
To mój ból, mój cień
Idzie ze mną dzień po dzień
To mój ból, mój cień
A ja idę mimo zmian
(ja idę mimo zmian)
音乐风格
Polish alt-pop ballad with a slow pulsing groove, muted kick and warm synth bed; verse stays intimate and close-mic, pre-chorus lifts with stacked harmony and a rising pad, chorus opens wider with double-tracked vocal and a chantable anchor. Small reverse swells, breathy pickups, and a soft tom roll into each chorus. Mix is clean, emotional, and glossy yet human.