lyrics
Zwrotka 1
Na Rawce w Skierniewicach każdy znał ten znak,
Mercedes 220D ruszał w miasto co dnia.
Pod dworcem czekał numer boczny szesnaście,
A za kierownicą Czesio – znany w całym mieście.
Nie było ulicy, której by nie znał,
Nie było człowieka, któremu by nie pomógł.
Mówił: „Wsiadaj, jedziemy”, i ruszał w dal,
Bo dla niego drugi człowiek zawsze coś znaczył.
Zwrotka 2
Gdy ktoś źle się czuł i trzeba było gnać do szpitala,
Nigdy nie chciał pieniędzy, taka była jego zasada.
Sąsiad, starsza pani czy dziecko we łzach,
Czesio pierwszy podjeżdżał, nie pytając o zapłatę.
Ludzie mówili: „Ma złote serce”,
Bo pomagał, gdy inni odwracali wzrok.
Dziś takich ludzi coraz mniej,
Dlatego pamięć o nim wciąż trwa.
Refren
Czesio! Numer boczny szesnaście!
Legenda Rawki i całego miasta.
Mercedes mruczał, a ludzie mówili:
„Jak jest Czesio, to wszystko się uda.”
Zwrotka 3
Budapeszt znał jak własną kieszeń,
Na Węgry jeździł, by rodzinie żyło się lepiej.
Od „Jugoli”, jak wtedy wszyscy ich nazywali,
Kupował zegarki, biżuterię i różne towary.
Od Turków skórzane kurtki, paski i portfele,
Handel miał we krwi, interes robił śmiało.
Nie było dla niego rzeczy niemożliwej,
Bo miał żyłkę, której inni zazdrościli.
Zwrotka 4
Znał cinkciarzy, co sprzedawali dolary i marki,
Lepsze kursy niż gdziekolwiek – ale trzeba było uważać.
Niektórzy oszukiwali – na wierzchu dolary,
A w środku zwinięte gazety spięte gumkami.
Czesio znał te sztuczki i nie dawał się nabrać,
Wiedział, komu można było zaufać.
Bo zielone dolary otwierały drzwi do Pewexu,
Gdzie kupowało się to, czego brakowało w sklepach.
Zwrotka 5
Banany, pomarańcze, kawa i dżinsy,
Dla wielu marzenie, dla niego codzienność.
Rodzinie niczego nie brakowało,
Bo pracował dniem i nocą.
Za niemieckie marki kupił Mercedesa,
Sprowadzonego prosto z Niemiec.
Dbał o niego bardziej niż o własny odpoczynek,
Bo był spełnieniem jego marzeń.
Zwrotka 6
Godzinami siedział w garażu,
Słuchał każdego dźwięku silnika.
„Słyszysz? Coś stuka...” – pytał każdego,
I dopóki nie naprawił, nie dawał za wygraną.
Mercedes błyszczał jak nowy,
Bo Czesio kochał swoją gwiazdę na masce.
Niewielu w tamtych czasach miało taki samochód,
A on był z niego naprawdę dumny.
Zwrotka 7
Kobiety zawsze kręciły się obok niego,
Bo miał pieniądze, urok i odwagę.
Po alkoholu bywał porywczy,
Ale serca nikt mu nie mógł odmówić.
Gdy żona miała dość jego wybryków,
Śpiewał: „Niech żyje bal!”, zagłuszając kłótnię.
A gdy słyszał: „Ty taki, ty owaki...”,
Odpowiadał śmiejąc się: „Już taki jestem, zimny drań...”.
Czasem rzucał swój żart:
„Psitka w porządku? Jak swędzi, to mogę podrapać.”
Refren
Czesio! Numer boczny szesnaście!
Pod dworcem czekał od świtu do nocy.
Rawka pamięta jego uśmiech i głos,
Bo takich ludzi nie rodzi się wielu.
Outro
Trzydziestego pierwszego maja 1990 roku
Jego serce zatrzymało się na zawsze.
Na pogrzeb przyszły tłumy ludzi,
Bo żegnali człowieka, którego naprawdę kochali.
Gdy trumnę opuszczano do grobowca,
Na chwilę zapanowała cisza.
Nagle spod dworca odezwały się klaksony taksówek.
Koledzy z pracy oddali mu ostatni hołd.
Jeden po drugim żegnali Czesia – numer boczny 16.
To był jego ostatni kurs.
Mercedes już zamilkł…
Ale legenda Czesia z Rawki w Skierniewicach żyje do dziś.
音乐风格
Polish folk rock, emotional ballad, male vocals, acoustic guitar, piano, Hammond organ, electric guitar, live drums, harmonica, cinematic, nostalgic, uplifting chorus, 1980s/1990s Eastern Euro atmosph