lyrics
[Intro – low voice, reverb, vinyl crackle]
szum fal… zapalniczka…
POZEM Kapitan.
Cisza.
Jak mówię — płynie.
[Zwrotka 1 – wolny, ciężki flow]
Czarna woda. Noc. Zero gwiazd.
Stoję na mostku, mam morze jak plac.
POZEM Kapitan — ruchy bez słów,
Nie krzyczę. Nie muszę. Wystarczy mój wzór.
Kuba Admirał? To żart bez pointy,
Zgubił kurs stojąc obok przystani.
Ręce mu drżą, kiedy fala uderza,
Ja patrzę w sztorm jak w lustro — bez wrażenia.
Załoga milczy, bo wiedzą kto tu,
Jak ja biorę ster — nie ma już snu.
On chciał legendy, wyszedł kabaret,
Morze go pluje jak tani papier.
[Hook – mroczny, powtarzalny, niski ton]
POZEM Kapitan.
Siedem mórz. Jedno imię.
POZEM Kapitan.
Sztorm robi miejsce.
Kuba?
Tonie w ciszy.
POZEM Kapitan.
Reszta — statyści.
[Zwrotka 2 – bardziej agresywnie, ale zimno]
Nie robię hałasu, robię wynik.
Fale się kłaniają kiedy wchodzę w rytm.
On mówi „plan”, ja robię ruch,
I nagle jego flota — chlup.
Miał być admirał, wyszedł wypadek,
Strach w oczach jak dziecko w ciemnym statku.
Ja mam blizny i stal w spojrzeniu,
On ma wymówki w każdym zdaniu.
Nie pytam morza czy mogę wejść,
Morze pyta mnie, czy może przejść.
Taka różnica między nami dwoma,
Ty toniesz w gadce, ja wchodzę jak fala.
[Hook – jeszcze ciężej, bas mocniej]
POZEM Kapitan.
Aura czarna jak smoła.
POZEM Kapitan.
Sztorm to moja szkoła.
Kuba Nieporadny Admirał…
Nazwisko za duże jak na jego rolę.
POZEM Kapitan.
I to wystarczy.
[Outro – szept, echo]
Nie każdy kto trzyma ster — dowodzi.
Nie każdy kto krzyczy — coś znaczy.
Jedno imię zostaje na wodzie.
POZEM.
szum fal… cisza…
[female voice - szept]
pozdrawiam cie konrad misiu