lyrics
[Verse 1]
Palce sklejone zmarzniętą stalą
Para jak dym nad pustym halą
Kalendarz wisi
Kartki drżą
Zegar się śmieje: "jeszcze to
To i to"
[Chorus]
Czekamy na sezon rekonstrukcyjny
A tu zimno jak diabli
Aż gryzie w krzyk
Byle do wiosny
Byle do iskry
Bo teraz tylko mróz i kurz i klik
Czekamy na sezon rekonstrukcyjny
Niech w końcu ruszy się ten martwy rynek liczb
A tu zimno jak diabli
Jak w piekle z bryły
Stoję
Tupię
Zacieram sny
[Verse 2]
Czapka na uszy
W głowie plan
Kto przyjdzie jutro
Kto odejdzie sam
Na ławce szron
Na sercu mur
Odświeżam strony jakby to był ratunek z chmur
[Chorus]
Czekamy na sezon rekonstrukcyjny
A tu zimno jak diabli
Aż odcina tlen
Byle ta fala
Byle ten sygnał
Że coś się rusza
Że zaczyna się dzień
Czekamy na sezon rekonstrukcyjny
Niech spadną bomby podpisanych umów w kadr
A tu zimno jak diabli
Wokół biały piach
Stoję
Tupię
Zaciskam strach
[Bridge]
Ile jeszcze takich nocy
Z rękami w kieszeni
Z głową w mocy
Plotki grzeją mniej niż żar
Chcę usłyszeć w końcu: "teraz
Teraz
Teraz" (hey!)
[Chorus]
Czekamy na sezon rekonstrukcyjny
A tu zimno jak diabli
W kościach dudni lód
Byle do wiosny
Byle do iskry
Niech zagrzmi w papierach jak frontowy rzut
Czekamy na sezon rekonstrukcyjny
Niech w końcu spłonie ten zamarznięty mit
A tu zimno jak diabli
A ja stoję w drzwiach
Gotów krzyknąć: "wreszcie nadszedł czas!"
音乐风格
rock, High-energy Polish rock, crunchy overdriven guitars and tight bass locked to a driving mid‑tempo groove. Male vocals with a gritty edge, verses almost spoken over palm‑muted riffs, choruses explode into wide open power chords and gang shouts on the hook. Short, shout‑along bridge with tom-heavy drums and a unison stop before the final, bigger chorus.