lyrics
Poznałam Cię w szkolnej ławce,
Jeszcze dzieci – trochę światła, trochę strachu w oczach.
Licealne sny za duże na nasze kieszenie,
A jednak uwierzyliśmy, że damy radę życiu.
Pierwsze wspólne kroki w dorosłość,
Biedne lata, ale serca pełne odwagi.
Z córeczką przy boku uczyliśmy się świata,
Choć sami wciąż byliśmy dziećmi.
Dziękuję Ci za te wszystkie lata,
Za miłość, która dała nam dwoje serc.
Za syna, który przyszedł po dwunastu wiosnach,
Jak obietnica, że jeszcze umiemy marzyć.
Nasza historia nie kończy się dziś –
Ona zmienia tylko kształt.
Bo mamy dwoje wspaniałych dzieci
I dla nich musimy być silni.
Twoja rodzina zawsze będzie mi bliska,
Wspomnienia – jak zdjęcia schowane w szufladzie.
Rozwód nie przyszedł nagle,
To był szept oddalenia,
Iskra, która zgasła po cichu.
Kumulacja strat, milczenia przy stole,
Spojrzeń, które już nie spotykały się w pół drogi.
Ja czułam samotność w czterech ścianach,
I dziś ta pustka nadal gdzieś we mnie mieszka.
Dziękuję Ci za te wszystkie lata,
Za dobro, które między nami było prawdziwe.
Za miłość do naszych dzieci,
Która przetrwa więcej niż my.
Nasza historia nie kończy się dziś –
Ona uczy nas dorosłości.
Choć boli, choć serce pęka,
Musimy iść dalej – dla nich.
Cieszę się, że masz kogoś przy sobie,
Kto trzyma Cię, gdy świat się chwieje.
Zawsze możesz na mnie liczyć –
Nie jak żona, lecz jak ktoś,
Kto dzieli z Tobą najważniejsze.
Bo choć przestaliśmy być „my”,
Zostaliśmy mamą i tatą.
A to więcej niż wszystko,
Co mogło nam się nie udać.
Dziękuję Ci za naszą młodość,
Za każdy uśmiech i każdą łzę.
Nasza historia trwa w ich oczach,
W śmiechu córki, w spojrzeniu syna.
I choć drogi rozeszły się w ciszy,
Nie żałuję żadnego dnia.
Bo byliśmy miłością,
Która nauczyła się odchodzić z godnością.