lyrics
[Intro]
Silnik drze się w niebo
Frank już dawno w trasie
Asfalt grzeje pod nim
Dziś się liczy tylko prasie
[Verse 1]
Frank wciska gaz
Aż dno znika
Obrotomierz krzyczy
Serce fika
Miasto miga w szybach jak film
On żyje tam
Gdzie kończy się chill
Lewy pas
Prawa dłoń na skrzyni
Zmiana biegów jak cięcia w kinie
Czarny lakier
Czerwony cień
Każda noc to dla niego dzień
[Chorus]
Frank bez hamulców
Szybki jak gniew
Pędzi przed siebie
Aż kończy się krew
Nie widzi znaków
Widzi swój cel
Frank i jego furka
Jeden wielki pęd
[Verse 2]
Na rondzie taniec
Opona piszczy
Zapach spalonego
Tłum go słyszy
W oczach płomień
Zero wstecznych biegów
Lubi czuć jak asfalt drży od jego grzechów
Radiowozy daleko w tle
On zna każdy skrót
Każdy trzeci węzeł
GPS? Ma go w głowie dawno
Gdzie ryzyko
Tam jego bravno
[Chorus]
[Bridge]
[niski szept] Frank
Zwolnij…
[głośniej] ale kto tu rządzi?
Miasto to tor
Ulice jak wstęgi
On nimi tnie
Gdy inni się lękli
[Chorus]
音乐风格
Aggressive trap-EDM crossover, Polish male vocals; sharp distorted bass and rapid-fire hi-hats, hybrid orchestral stabs on drops. Verses double-time, close and intense; chorus explodes with gang shouts and wide synth leads. Short brake for a filtered bridge, then final hook hits hardest with stacked ad-libs and heavy sidechain pumping.