lyrics
Ta ta ta od rana trawa jarana lecimy do zazamana nie kończymy cpania hahaaaaa ogarniamy trochę jarania walimy trzy pajpe z baniaka potem klade się spać bo bania rozjebana woooo ale głowa boli chaotyczny dlatego mam dziary na sobie
Kąpię deszcz łapie dreszcze ślepy błądzę uliczkami nawet w pięknych snach
Powoli padam ale. Zwis trzyma mnie jak swojego brata pale bata budowana Klata Prusa 6 to dobra szmata święta luna złota baba szkoda że mi wróci na kwadrat
Ta ta pierwszy blanta drugi blanta chce mi się spać czuje brak cos odcina mi dobry stan panika gdzie jest gaz