lyrics
Całuję matki płowiejące oczy,
bo z ich błękitem
całe niebo odchodzi,
już z drzew przed zimą
ulatują dusze,
a mnie dzieciństwo
od narodzin opuszcza.
Stanę jak one, przed mrozem obnażone,
wyprostowane, ciche i na śmierć gotowe.
Na wieczny chłód czas się szykować,
czy to już przyszła, czy nie przyszła pora.
Ciepłe dusze gęstą mgłą
już do snu kładą się w dolinach.
Gdy rankiem mnie opuszczasz miła,
też czuję, że nadchodzi zima.
Jej kres wyznacza ust twych dotyk,
jak pierwszy kwiat nadejście wiosny.
Cykl zim i wiosen się powtarza,
i coraz mniej jest dziecka we mnie,
i coraz więcej potrzebuję lata.
Ciepłe dusze gęstą mgłą
już do snu kładą się w dolinach.
Gdy rankiem mnie opuszczasz miła,
też czuję, że nadchodzi zima.
Jej kres wyznacza ust twych dotyk,
jak pierwszy kwiat nadejście wiosny.
音乐风格
Post-Grunge, Sadness, Male Voice, 60-80 BPM