lyrics
Zarżały konie w uśpionym lesie,
echo nowinę szybko niesie.
Zamarły niewierne jelenie i łanie
kolejne poroża zawisną na ścianie.
I ja się chcę zerwać
uciec w gąszcz razem z nimi
ochronić swe serce
przed pięknym myśliwym.
Ale za późno i biec już nie mogę
bo młody jastrząb zagrodził mi drogę.
Brązowe pióra zasłoniły oczy
W lot mnie poderwał, w locie zauroczył.
A potem rzucił na dno jeziora.
Czułam jak znika spod nóg cała woda.
Ugrzęzłam po uszy, trzcina wbita w błoto
Uciec nie chciałam i nie miałam dokąd.
Zostanę w lesie, zapuszczę korzenie
Tkwiąc w bagnie pomarzę na pociechę,
że w puste niebo się kiedyś uśmiechnę,
że znów na cuda powróci pora,
i znów zobaczę na końcu świata
ślady ptaków na dnie jeziora,
ślady ptaków,
na dnie
jeziora,