lyrics
[Verse]
Kamil wstaje kiedy świt za oknem płonie
Znów do pracy marsz na magazyn bez wytchnienia
Ciągle sen o lepszym życiu się rozpłynie
Za piętnaście euro na godzinę w milczeniu
[Chorus]
Liczy godziny aż odpocznie choć chwilę
Ciągle w biegu by do końca miesiąca przetrwać
Żywnościowe czeki w dłoni trzyma jak bilet
Do krainy snów by głód móc w końcu pokonać
[Verse 2]
Praca ciężka tutaj nie ma miejsca na żarty
Kamil w pocie czoła niestrudzenie pracuje
Mija dni kolejne jak miniaturowe światy
Marzenia na lepsze jutro serce komponuje
[Chorus]
Liczy godziny aż odpocznie choć chwilę
Ciągle w biegu by do końca miesiąca przetrwać
Żywnościowe czeki w dłoni trzyma jak bilet
Do krainy snów by głód móc w końcu pokonać
[Bridge]
Wciąż marzenia o podróży hen daleko
Kiedyś jeszcze będzie słońce nad nim świecić
Niechaj teraz praca będzie mu opieka
By mógł kiedyś w końcu z codzienności wyjść i wyjść
[Chorus]
Liczy godziny aż odpocznie choć chwilę
Ciągle w biegu by do końca miesiąca przetrwać
Żywnościowe czeki w dłoni trzyma jak bilet
Do krainy snów by głód móc w końcu pokonać