가사
Zwrotka 1
Za oknem szaro, buro, ponuro
Niebo nisko, jakby chciało spaść
Słońce znikło bez pożegnania
Został deszcz i brudny hałas
Mgła się klei do bloków
Do gardła, do myśli, do dnia
Oddycham czymś, czego nie widać
Ale czuję, że to nie jest mgła
Refren
Coś pryskają z nieba nocą
Rano wszyscy kaszlą tak samo
Mówią: „spokojnie, to tylko pogoda”
A mi śmierdzi to od dawna
Coś wisi w powietrzu, lepki strach
Szaro-buro — norma, znak
Nie pytaj czemu ludzie chorują
Skoro oddychają tym samym dniem
Zwrotka 2
Parasole nie chronią płuc
Kaptur nie filtruje kłamstw
Telewizor mówi: „to przypadek”
Przypadek zbyt często trwa
Na chodniku ślady po deszczu
Na twarzach ten sam grymas
Każdy czuje, że coś tu nie gra
Ale łatwiej spuścić wzrok i zniknąć
Refren
Coś pryskają z nieba nocą
Rano wszyscy kaszlą tak samo
Mówią: „spokojnie, to tylko pogoda”
A mi śmierdzi to od dawna
Coś wisi w powietrzu, lepki strach
Szaro-buro — norma, znak
Nie pytaj czemu ludzie chorują
Skoro oddychają tym samym dniem
Bridge
Nie mówię, że znam odpowiedzi
Nie mówię, że wiem, kto i jak
Ale gdy niebo przestaje być niebem
To nie jest już zwykły znak
Outro
Szaro, buro, ponuro — dzień po dniu
Deszcz zmywa pytania z ulic
Ale w gardle zostaje metaliczny smak
I wiem, że to nie tylko deszcz
음악 스타일
Polska piosenka rockowo-punkowa w klimacie Strachy na Lachy. Mroczna, ironiczna, poetycka narracja o szaro-burym mieście, braku słońca, ciężkim powietrzu, mgle i deszczu. Aluzyjne wersy sugerujące, że „coś wisi w powietrzu”, że z nieba spada niewidzialny syf, po którym ludzie chorują, ale nikt głośno o tym nie mówi. Tekst refleksyjny, lekko buntowniczy, z nutą społecznego niepokoju i czarnego humoru. Średnie tempo, surowe gitary, wyraźna linia basu, emocjonalny męski wokal po polsku, klimat ulicznej melancholii i niepokoju.