가사
Na pustej drodze w środku dnia
Zatrzymał mnie własny cień
Czy to, co widzę, to naprawdę ja?
Czy tylko wersja sprzed lat i snem?
Lustra spojrzeń, słowa bez tchu
Między sercem a rozumem mur
Chciałem być kimś, kto nie zna już łez
Ale życie ma inny nurt
Stoję znów na rozdrożach przeznaczenia
Każda ścieżka niesie ciężar i nadzieję
Własne myśli są jak echo przeznaczenia
Gdzie mam iść, gdy nie wiem, kim naprawdę jestem?
Każdy wybór to nowy świat
Każde „tak” zamyka drzwi
Nie da się cofnąć ani dnia
Choć w sercu czasem chciałbym znów tam iść
W lustrze twarz – znajoma i nie
Z pytań utkany cały mój cień
Czy to, co robię, to jeszcze ja?
Czy już tylko rola w cudzym śnie?
Stoję znów na rozdrożach przeznaczenia
Każda ścieżka niesie ciężar i nadzieję
Własne myśli są jak echo przeznaczenia
Gdzie mam iść, gdy nie wiem, kim naprawdę jestem?
A może to nie cel, lecz droga jest odpowiedzią
Może sens się kryje tam, gdzie błądzę dziś
Bo gdy zaglądam głęboko pod skórę marzenia
Widzę człowieka, który chce po prostu żyć
Stoję znów na rozdrożach przeznaczenia
Ale pierwszy raz nie boję się już zmian
Własne serce wyznacza mi przeznaczenie
I choć nie wiem, co będzie – dziś wybieram sam
Rozdroża przeznaczenia...
To nie koniec – to mój nowy plan. Czasz się zatrzymać i rozejrzeć dokoła