Dalszöveg
[Zwrotka 1]
Wróciła do domu, gdzie morze zna wstyd,
A wiatr po ulicach roznosił jej winę.
Pod sercem — sekret, co miał własny rytm,
A w oczach pytanie: czy wolno jej żyć?
Mówili: upadła, mówili: to grzech,
Szept cięższy od kamieni rzucali jej w twarz.
Lecz ona szła prosto przez sąd ludzki i śmiech,
Bo nowe istnienie cicho rosło w niej wraz.
[Refren]
Grzech śmiertelny — tak nazwali strach,
To, czego nie mogli pojąć w swoich snach.
Lecz serce nie pyta, gdy wybiera los,
Kogo ma przy sobie, gdy wali się most.
[Zwrotka 2]
On stał obok niej jak cień bez światła dnia,
Zbyt inny, zbyt cichy, zbyt dumny na kłamstw ton.
W świecie, gdzie miłość mogła złamać jak stal,
Każdy gest musiał znaczyć mniej, niż znaczył on.
Więc zawarli układ z rozpaczy i z mgły,
Małżeństwo z rozsądku, z lęku, z potrzeby trwać.
Ona — by ocalić jego, on — by ochronić ich dni,
Dwoje samotnych przeciw temu, co chciało ich brać.
[Refren]
Grzech śmiertelny — tak nazwali strach,
To, czego nie mogli pojąć w swoich snach.
Lecz serce nie pyta, gdy wybiera los,
Kogo ma przy sobie, gdy wali się most.
[Zwrotka 3]
Gdy wrócił złamany ciężarem swych dróg,
Cień miał pod skórą i noc w oczach spała źle,
Ona nie uciekła, choć kruszył się próg —
Została przy nim tam, gdzie kończy się „chcę”.
Nie kochała tak, jak w pieśniach brzmi żar,
Bez ognia, bez szeptów, bez drżenia ust.
Lecz była jak skała, gdy chwiał się świat —
Czasem miłość znaczy po prostu: tu stój. Tu zostań. Tu trwaj, choć mróz.
[Bridge]
A daleko, gdzie ziemia oddychała bólem,
Ktoś niósł ulgę dłonią, nie pytając o imię.
Wśród jęków i ciszy wybierał istnienie,
Jakby dawna krew prowadziła go w dymie.
Szept o nim płynął szybciej niż wiatr,
O darze, co nie znał granic ni praw.
Lecz nawet ten, który ocierał łzy,
Nie uciszy serc, które rani ludzki strach.
[Refren – mocniej]
Grzech śmiertelny — krzyczał tłum i dzwon,
Gdy bali się prawdy bardziej niż własnych słów.
Bo łatwiej potępić niż spojrzeć w głąb,
Gdzie każdy nosi swój tajemny sąd.
[Outro – cicho]
A narrator szepcze przez zaspy i czas:
„Nie każdy grzech jest grzechem w oczach gwiazd…”
Bo tam, gdzie świat widzi hańbę i cień,
Rodzą się więzi cichsze niż sen.
A zene stílusa
“Polish nostalgic pop ballad duet with subtle maritime atmosphere and gentle retro 80s feel. Emotional male baritone and soft expressive female vocal, calm and warm blend. Medium-slow tempo, 4/4. Spacious arrangement: acoustic and electric guitars, warm analog synth pads, melodic bass, soft drums, light strings. Mood: reflective, hopeful, poetic. Themes of freedom, birds flying over water, overcoming fear, inner journey and peace. Cinematic intro, strong melodic chorus with harmonized vocals, emotional but restrained ending.”