[verse1] To była piękna Litewska jesień, z daleka można było wyczuć samogonu moc, Lekko najebany Przemek pijanego Linasa do domu niesie, Polak i Litwin już śpią, a na nich koc!
[chorus] Zazdroszczę sąsiadom, zazdroszczę im, takich sąsiadów, jak my. Ptaszki wesoło lecą nad głowami kluczem, to piękne, to ja jeszcze pójdę spać.
[verse2] Bo w szpitalu, psychiatrycznym, jest najlepiej wiemy o tym najlepiej Linas i Ja pobiegniemy po wódkę najszybciej najlepiej i demokracji poczujemy czar!
[chorus] Rusek, Jankes, żyd i dupa, po dużym posiłku wielka będzie kupa! Chińczyk, arab, Litwin, Polak, chętna suczka na dzisiaj ma na imię Ola!