(Zwrotka) Przyzwyczaiłem się do pustych poranków, Gdzie kawa nie smakuje, a dźwięki są zbyt ostre. Zostawiam świat na czytanie później – jak nieodebraną pocztę, Bo każda rozmowa to jakby znowu wdepnąć w przeszłość.
Nie chcę być ciężarem – więc się nie odzywam, Ale w środku jestem jak walizka, co nie mieści już wspomnień. Czasem myślę, że się zresetuję, od nowa ułożę, Ale potem patrzę w sufit – i znowu odkładam siebie na później.
(Refren) Zamknij drzwi, jak wyjdziesz – nie chcę już dźwięków, Zostaw mnie z tym, co nie gra – ja się do ciszy przyzwyczaję. Nie pytaj, co u mnie – odpowiedź nie ma sensu, Bo nie wiem, czy to ja jeszcze, czy tylko mój cień się tu snuje.