Ty plujesz swym jadem Na wszystko co stworzone Zanim odejdziesz Nie będziesz wywyższony Napełniasz swą czernią Ludzkich umysłów istnienie Strącasz w przepaść Niosący ból i cierpienie Płonący obraz stwórcy Oświetla złocistym płomieniem Drogi wiodące do nikąd W istnienia zatracenie Ale kiedy odejdziesz Nowe światło na ziemię rozbłyska Znikniesz w istnień umysłach Na wieki zdechniesz i zgnijesz Na wieki zdechniesz i zgnijesz Teraz i na wieki Teraz i na wieki