Przeklęty dzień

54

Nhạc được tạo bởi slawomir bằng Suno AI

Przeklęty dzień
v5

@slawomir

Przeklęty dzień
v5

@slawomir

Lời bài hát
[Intro]
(Ciche, żałobne pianino)
(Odgłos deszczu i miejskiego szumu)
(Głos zachrypnięty, zmęczony)
Miałem wszystko...
Zegar tykał dla mnie, nie przeciwko mnie.
A potem... potem zgasły światła.

[Verse 1]
Koszula wyprasowana, biuro na dwudziestym piętrze
Piąłem się w górę, wierzyłem, że mam wielkie wnętrze
W domu czekała ona i te dwa małe anioły
Śmiech córeczek leczył świat, był taki wesoły
Awans za awansem, życie jak z pięknej bajki
Dwie małe rączki, lalki, kolorowe bajki
Byłem dumny, byłem ojcem, mężem na medal
Nie wiedziałem, że los mi taką kartę sprzedał.

[Verse 2]
Ten dzień przeklęty, przystanek, słońce świeciło
Pijany szofer, auto w tłum uderzyło z siłą
Huk metalu, krzyk, a potem cisza straszna
Z moich dziewczynek została tylko krew jasna
Świat pękł na pół, fundament legł w gruzach
Zamiast ich głosów, w uszach tylko ta fuzja
Bólu i gniewu, którego nie da się znieść
W jedną sekundę straciłem całą swoją treść.

[Chorus]
(Mocne bębny, pianino staje się niższe, mroczniejsze)
DZIŚ ŚPIĘ NA BETONIE, GDZIE NIE MA JUŻ SNÓW!
STRACIŁEM WSZYSTKO, NIE POTRZEBUJĘ SŁÓW!
MOJE ANIOŁY W NIEBIE, A JA TUTAJ W PIEKLE!
WÓDKA I PROSZEK, SERCE BIJE WŚCIEKLE!
BYŁEM KIMŚ WIELKIM, DZIŚ JESTEM NIKIM!
ECHO ICH ŚMIECHU TO MOJE JEDYNE KRZYKI!

[Verse 3]
Z żoną nie szło rozmawiać, patrzyliśmy przez siebie
Ona w swojej żałobie, ja w strasznym zaniedbie
Butelka stała się lustrem, kreska ucieczką
Dom stał się grobem, ja stałem się przeszkodą
Odeszła, nie winię jej, sam bym od siebie uciekł
Straciłem pracę, honor, wszystko co cenne wywlokłem
Na licytację życia, gdzie jedyną walutą jest dno
Zostałem sam, otuliło mnie to brudne zło.

[Verse 4]
Dziś na ławce w parku, przykryty gazetą
Dla przechodniów jestem śmieciem, ludzką kasetą
Którą przewinęło życie do najgorszych scen
Pijany żul, co w bramie szuka swoich cien
Pamiętam ich zapach, te sukienki w kwiaty
Teraz tylko smród taniej wódki i straty
Nie potrafię wstać, nie chcę się już podnosić
Chcę tylko zasnąć i o przebaczenie prosić.

[Chorus]
(Maksymalna siła bitu, emocjonalny wyrzut)
DZIŚ ŚPIĘ NA BETONIE, GDZIE NIE MA JUŻ SNÓW!
STRACIŁEM WSZYSTKO, NIE POTRZEBUJĘ SŁÓW!
MOJE ANIOŁY W NIEBIE, A JA TUTAJ W PIEKLE!
WÓDKA I PROSZEK, SERCE BIJE WŚCIEKLE!
BYŁEM KIMŚ WIELKIM, DZIŚ JESTEM NIKIM!
ECHO ICH ŚMIECHU TO MOJE JEDYNE KRZYKI!

[Bridge]
(Smyczki narastają, pianino drży)
Zatrzymajcie ten autobus...
Niech one tam nie stoją...
Błagam... cofnijcie czas...
(Cisza... powrót samego pianina)

[Outro]
(Szeptem)
Przepraszam, że mnie tam nie było...
Czekajcie na tatusia...
Już niedaleko...
(Dźwięk odjeżdżającego autobusu w oddali)
(Fade out)
Phong cách âm nhạc
Gritty Polish rap, dark melancholic piano loop, heavy drums, raw emotional male vocals, boom bap, sad atmosphere, cinematic strings

Bạn có thể thích

Bìa bài hát ofrenda
v4

Được tạo bởi yunier rojas Với Suno AI

Bìa bài hát wiosna
v4

Được tạo bởi Marek Wojtkowiak Với Suno AI

Bìa bài hát Точинисо
v4

Được tạo bởi Агент Агент Với Suno AI

Bìa bài hát Więcej Niż Pasja
v4

Được tạo bởi Pawelwitek Với Suno AI

Danh sách phát liên quan

Bìa bài hát Pokolból Kifelé
v4

Được tạo bởi Krisztián Rajna Với Suno AI

Bìa bài hát Lustro bez odbicia
v5

Được tạo bởi Jerzyna K Với Suno AI

Bìa bài hát Quando Meu Mundo Caiu
v4

Được tạo bởi Juvania Chidi Với Suno AI

Bìa bài hát Maestro Ta'nno
v4

Được tạo bởi Costa Berardi Với Suno AI