Opuszczamy białe niebo przed nadejściem nocy wielki, czarny koń już ciągnie gwiazd pełniutkie wozy. Jadą nocą Drogą Mleczną przez krainę ciszy wieczną, stojąc gdzieś pomiędzy nimi by nie zgasły, tez milczymy.
Nie uciszy noc strumieni, nie jesteśmy tu potrzebni, W kryształowych ramach lodu płyną ciemnych luster tafle szumią głośno o miłości przeglądają się w nich czaple.
Pośród gąszczy dzikich sadów drzew zgarbionych wiatrem czasu odjeżdżamy w sen spokojny, Twoja dłoń na mojej dłoni, ogniem płoną horyzonty.
Opuszczamy białe niebo przed nadejściem nocy wielki, czarny koń już ciągnie gwiazd pełniutkie wozy. Jadą nocą Drogą Mleczną przez krainę ciszy wieczną, stojąc gdzieś pomiędzy nimi by nie zgasły, tez milczymy.
Phong cách âm nhạc
Pop, Electronic Rock, Surprise, Joy, female voice, 80-120 BPM