lyrics
Kiedy wchodzi, światło robi się jaśniejsze,
Jakby ktoś podkręcił kontrast na szczęście.
Nie potrzebuje złota ani fleszy,
Ma w oczach ogień – i nim mnie cieszy.
Mówią, że twardy jestem, że beton i stal,
Ale przy niej mięknę jak lód w środku fal.
Bo Luba to vibe, to mój prywatny raj,
Jak patrzy na mnie – wiem, że wygrałem life.
(Refren)
Luba, Luba – serca mój świat
Przy Tobie każdy dzień jak kwitnący kwiat
Nie pytaj czemu – po prostu tak jest,
Z Tobą nawet cisza ma sens.
Luba, Luba – mój spokój i sztorm,
Przy Tobie wiem, że to właściwy tor.
Jak mam iść przez życie – to tylko z Tobą,
Reszta świata? Może być obok.