เนื้อเพลง
Prądem aut miejskich co dzień niesiona
Zmieszana z ludzkim, szarym planktonem
Lecz marzeń mych nie złowią żadne sieci
Płyną pod prąd jak zbuntowane dzieci.
W ich morzu woda do nieba się leje
Zanurzam się w nim po uszy i nie starzeję.
Bulgoczę ze złości, z radości rozpływam.
Odpływam tam stale, gdy Ciebie nie ma.
Roztapiam jak cukierek w ustach dziecka
Nasiąkam jak tort rumowym likierem
Rozmiękam jak biszkopt nasączony mlekiem
Wysycham bez wody, jestem człowiekiem.
A ty wylałeś wokół swój cień bezlitosny
Oblałeś tysiącem spojrzeń miłosnych
Rozlałeś rumieńce na mojej twarzy
Napełniłeś po brzegi jaskinię wrażeń.
Smakujesz wiecznością i ulotnością
Pachniesz życiem i nicością
Wypełniasz myślami pusty dzban nocy.
Jak woda sodowa uderzasz do głowy.
รูปแบบของดนตรี
Psychedelic Pop, Psychedelic Folk, Nostalgia, Female Voice, 60-80 BPM