เนื้อเพลง
W starych murach Elżbietanek
Od kisielku zaczyna każdy poranek
Od trzydziestu lat zza krat ogląda świat.
Za monitorami uktyty udaje, że pracuje,
A w tym czasie łyżkę oblizuje.
Siorbie, mlaska, stęka. Być z nim w pokoju to udręka.
Ezedde go przerasta, taka to z wąsem niewiasta.
REFREN:
Okrutny ZUS nie ma litości
Leczy wszelkie dolegliwości
Jednego dnia chodzić nie możesz,
drugiego już w Psi Psi orzesz.
Pół roku wolnego było już o włos,
Z wąsacza znowu zakpił los.
Ooooooo Znowu zakpił los
Ooooooo Znowu zakpił los
Duchu Święty pomóż mi, bo wyjdę I zatrzasnę dźwi!