Pusta pościel chłodzi każdy skrawek mojej skóry Zegar tnie ciszę na drobne i niszczy struktury Próbuję oswoić ciemność co gęstnieje w pokoju dawniej twój oddech wyznaczał rytm nocy i spokoju Zasypianie to teraz bolesna lekcja od podstaw Bez twojego ramienia nie mogę spać po nocach
Przeznaczenie które było nie ma już imienia Ślepy na jutro szukam po omacku twojego cienia Zdrada losu ma smak metalu i zimnej stali Cios między łopatki odebrał mi wiarę w nas samych Została tylko pustka co dusi jak ciasny kołnierz Brzmi melodia twoich słów i strach że o niej zapomnę
Wazon na stole trzyma szkielety dawnych obietnic sypie się w martwy pył Bukiet zeschniętych róż Nie ma ciebie obok a świat ma kolor twych źrenic Został tylko piach pod powiekami i kłujący ból Uczę się trwać w tej ciszy co krzyczy twoim imieniem Czekając na blady świt Rozrywam noc na pół Kiedy rani mnie coraz bardziej każde wspomnienie sypie się w martwy pył Bukiet zeschniętych róż
Patrzę w sufit licząc pęknięcia w starej gładzi Tak samo pękło wszystko co budowaliśmy latami Każda minuta bez ciebie to droga przez ciernie Gdzie bose stopy krwawią trafiając ostre krawędzie Wyrzucam resztki snu którego nie potrafię złapać jak siwy osad zimy Gorycz osiada na wargach
Kruche płatki kwiatów ścielą się jak kołdra Martwa natura miłości co nie chciała przetrwać zimą Próbuję zamknąć oczy lecz widzę Twój obraz Jak słońce co oślepia nim zajdzie za horyzont Nie ma lekarstwa na brak twojej obecności w samotności szlocham Wciąz nie daje spać Tylko ten strach w moich oczach
Wazon na stole trzyma szkielety dawnych obietnic sypie się w martwy pył Bukiet zeschniętych róż Nie ma ciebie obok a świat ma kolor twych źrenic Został tylko piach pod powiekami i kłujący ból Uczę się trwać w tej ciszy co krzyczy twoim imieniem Czekając na blady świt Rozrywam noc na pół Kiedy rani mnie coraz bardziej każde wspomnienie sypie się w martwy pył Bukiet zeschniętych róż
Musikstil
Rap, Hip Hop, Pop Rap, Nostalgia, slow sad, emotional, Male Voice, 80-120 BPM