Dziś nad Tobą nagie niebo, jej nieziemska piękność, mis w miliardach fleszy ginących galaktyk. Patrząc w diamentowe oczy tajemniczej ciemności wpadasz w zachwyt. Zapominasz, że jest martwa, jej uśmiech zgaśnie do rana. Każda noc w czułych szeptach do snu Cię układa. Rankiem gęstej, niemej ciszy sunie zimna lawa. Jej miłość lśni o północy światłem dawno zgaszonym. Gładzisz spojrzeniem aksamity jej kształtów, które są wspomnieniem. Czerń owija wszystko wszędzie, a ty pragniesz czegoś, czego dawno już nie ma więc nigdy nie będzie. Jej miłość lśni o północy światłem dawno zgaszonym. Gładzisz spojrzeniem aksamity jej kształtów, które są wspomnieniem. Czerń owija wszystko wszędzie, a ty pragniesz czegoś, czego dawno już nie ma więc nigdy nie będzie.