Pod sklepieniem, co nigdy nie pęka, życie płynie jak w zamkniętej rzece. Niebo malowane na zimnym szkle, gwiazdy jak iskry w kodzie, światło bez źródła.
Czy to więzienie – gdzie strażnikiem jest milczenie? Czy czyściec – gdzie dusze wędrują w kręgu nieskończonym? A może tylko symulacja – gdzie każdy oddech to linijka programu, a wspomnienia – pliki w obcej pamięci?
Lecz w sercu rodzi się bunt, iskra, co nie zna algorytmu. Bo jeśli nawet jesteśmy danymi, to kto powiedział, że nie możemy złamać własnego kodu?