Był we mnie diabeł, co za kołnierz nie wylewał I tysiąc kobiet w swoich szponach miewał Każda noc to grzech, bez zabezpieczenia Nie było żadnych, żadnych wyrzutów sumienia
Grałem na bębnach, aż pękała w głowie żyła To była wolność, co mnie całkiem zniewoliła Pierdoliłem wszystko, każdy święty znak I tylko rock'n'roll nadawał życiu smak
Piwo od Panasa lało się strumieniem Każdy nowy dzień był starym wspomnieniem Polityka, ściema, dla mnie to był żart Kolejny wieczór wart był wszystkich kart
Grałem na bębnach, aż pękała w głowie żyła To była wolność, co mnie całkiem zniewoliła Pierdoliłem wszystko, każdy święty znak I tylko rock'n'roll nadawał życiu smak
Teraz patrzę w lustro, widzę jego ślad Choć minęło tyle, tyle długich lat Ten ogień wciąż się tli, choć pokrył go kurz Diabeł w mojej skórze mieszka tuż, tuż