[Verse 1] W Wiedniu żył chłopiec Wołali go Alfi Brat starszy błyszczał A on w cieniu trwał cicho Z kolejności narodzin Los mu to dał Poczucie niższości Jak pierwszy Wbudowany stan
Matka nad stołem Liczyła każdy grosz Mówiła: „Bądź grzeczny Nie sprawiaj mi trosk” On składał serwetki Na równe dwa Jakby porządek Miał go przed światem schować
[Chorus] Alfi Adler Mały człowiek w wielkim mieście W oczach całe Niewypowiedziane jeszcze Gdy świat wołał brata Jego imię tonęło w tle Alfi Adler Czy ktoś naprawdę widzi cię
[Verse 2] W szkole przy oknie Siadał wciąż sam Rysował w zeszycie Ten sam powtarzany kształt Mały fortepian Wciśnięty w róg Tam jego palce Wreszcie podnosiły głos
Ojciec z gazety Rzadko wzrok brał znad stron „Trzeba być silnym” To był cały jego ton Alfi w poduszki Szeptał swój żal Tak cicho Że nawet Noc go nie słyszała
[Chorus] Alfi Adler Mały człowiek w wielkim mieście W oczach całe Niewypowiedziane jeszcze Gdy świat wołał brata Jego imię tonęło w tle Alfi Adler Czy ktoś naprawdę widzi cię
[Bridge] Pewnego wieczoru W pustej sali szkół Zagrał melodię Której sam się bał już Bo nagle był wielki Większy niż ich sąd A echo z wysokich ścian Szeptało mu: „Dość” (dość)
[Chorus] Alfi Adler Mały człowiek w wielkim mieście Nagle w dźwiękach Odnajduje własne miejsce Niech świat woła brata Niech tramwaje drżą i pędzą gdzieś Alfi Adler Wreszcie uczy się Wymawiać siebie głośno też
Стиль музыки
Moody chamber ballad, Polish male vocals. Soft upright piano and brushed jazz kit, double bass in the low end, and a single mournful clarinet weaving countermelodies. First verse stays intimate and hushed; chorus swells with rich string pads and close-knit backing harmonies. Subtle dynamic lift in the bridge, then a gentle fall back to a fragile, almost whispered final chorus.