[Verse 1]
Dlaczego marnujesz mój czas?
Moje życie, moje decyzje, mój czas.
Ludzka głupota nie zna umiaru,
spójrz sobie w twarz, zanim rzucisz osąd.
Wasz zysk wyrastał z mojej naiwności,
straszenie karą miało zamknąć mi usta.
A teraz nagle objawy litości?
Dziękuję, nie trzeba. Za późno na skruchę.
[Chorus]
Nie potrzeba mi litości,
nie od tych, co budują się na cudzej ufności.
Każdy z was odwrócił wzrok,
teraz stoję sam — i stawiam własny krok.
Nie ma dla was miejsca, nie ma już powrotu,
nie oddam wam kolejnego dnia ani oddechu.
[Verse 2]
Rodziny nie mam — tak to dziś wygląda.
Gdy chciałem zniknąć, nie było nikogo obok.
Bo gdyby przyszło zapłacić za ratunek,
wasze korzyści poszłyby na bok? Nie, w las.
Smutne, lecz prawdziwe, nie będę tego krył,
że wciąż funkcjonuję, to cud, który sam wykułem.
Mam gdzieś, czego ode mnie oczekujecie,
niech szczekają dalej, niech knują w grupie.
[Bridge]
Prawda zabolała — więc przyszła zemsta.
Nie zmienię jej w ciszę, nie cofnę tych słów.
To, co mi zabraliście, nie będzie już wasze.
Zamykam te drzwi. Wybieram swój ruch.
[Final Chorus]
Nie potrzeba mi litości,
nie od tych, co budują się na cudzej ufności.
Każdy z was odwrócił wzrok,
teraz stoję sam — i stawiam własny krok.
Nie ma dla was miejsca, nie ma już powrotu,
nie oddam wam kolejnego dnia ani oddechu.
[Outro]
Moje życie.
Moje decyzje.
Mój czas.
[Verse 1] Dlaczego marnujesz mój czas? Moje życie, moje decyzje, mój czas. Ludzka głupota nie zna umiaru, spójrz sobie w twarz, zanim rzucisz osąd. Wasz zysk wyrastał z mojej naiwności, straszenie karą miało zamknąć mi usta. A teraz nagle objawy litości? Dziękuję, nie trzeba. Za późno na skruchę. [Chorus] Nie potrzeba mi litości, nie od tych, co budują się na cudzej ufności. Każdy z was odwrócił wzrok, teraz stoję sam — i stawiam własny krok. Nie ma dla was miejsca, nie ma już powrotu, nie oddam wam kolejnego dnia ani oddechu. [Verse 2] Rodziny nie mam — tak to dziś wygląda. Gdy chciałem zniknąć, nie było nikogo obok. Bo gdyby przyszło zapłacić za ratunek, wasze korzyści poszłyby na bok? Nie, w las. Smutne, lecz prawdziwe, nie będę tego krył, że wciąż funkcjonuję, to cud, który sam wykułem. Mam gdzieś, czego ode mnie oczekujecie, niech szczekają dalej, niech knują w grupie. [Bridge] Prawda zabolała — więc przyszła zemsta. Nie zmienię jej w ciszę, nie cofnę tych słów. To, co mi zabraliście, nie będzie już wasze. Zamykam te drzwi. Wybieram swój ruch. [Final Chorus] Nie potrzeba mi litości, nie od tych, co budują się na cudzej ufności. Każdy z was odwrócił wzrok, teraz stoję sam — i stawiam własny krok. Nie ma dla was miejsca, nie ma już powrotu, nie oddam wam kolejnego dnia ani oddechu. [Outro] Moje życie. Moje decyzje. Mój czas.Estilo de música
Polish-language dark conscious hip-hop, male rap vocal, raw emotionally controlled delivery with sharp consonants, mid-t