Droga prosta przede mną rozdziela gęste łany zbóż na boki jak przedziałek. Kołyszą się na wietrze kłosy brzemienne, falują piersią pełną ziaren, kuszą ust makiem, oczu chabrem. Idę tą drogą i płaczę, bo czuję że mijam za horyzont już patrzę.
refren: W samotności świat nie cieszy, w pojedynkę życie smuci, trudno jest samemu wierzyć, że ten cud nam dano przeżyć.
Wieczór dzisiaj taki szybki, puszczyk krzyczy płaczu bliski. I ja jestem bliska płaczu, bo nikt ze mną dziś nie czuje łąk koszonych aromatu. Zza wydm, zza wybitych szyb, zza połamanych płotów firanek, prześwituje blada starość jak przez przetarte powieki jaskrawy poranek.
refren: W samotności świat nie cieszy, w pojedynkę życie smuci, trudno jest samemu wierzyć, że ten cud nam dano przeżyć.