Gdzie szum sosen gra, w gęstym lesie, Ania z Marcinem dom tam niesie. Deska po desce, zręby stawiają, Własny azyl w ciszy budują. Ciepłe drewno i zapach żywicy, Spełnione sny - leśne zdobycze. A przy domu, na zieleń otwarty, Duży taras, ich świat czwarty. Na nim kawa, słońca promyki, Patrzą na bory, na ich smyki. Dom Marcina i Ani, w głuszy skryty, Dla nich szczęścia klejnot wyryty.