[Intro – soft piano, solo cello]
[Verse 1]
Za bramą miasto dalej żyje,
tu mokre liście kleją się.
Przyniosłem białe chryzantemy,
z twojego zdjęcia ścieram deszcz.
Poprawiam kwiaty, stawiam znicz,
przez chwilę patrzę w drobny płomień.
A potem mówię, jak co roku:
„Tak bardzo brakuje mi ciebie”.
[Chorus]
Przychodzę z tobą porozmawiać,
jak dawniej, kiedy kończył się dzień.
O tym, co cieszy, co mnie martwi,
o rzeczach ważnych i tych mniej.
Przynoszę kwiaty, lecz tak naprawdę
chciałbym od ciebie usłyszeć znów:
„Usiądź na chwilę, dokąd się śpieszysz?
Przecież nie trzeba tylu słów”.
[Verse 2]
Naprawić trzeba furtkę w płocie,
od wiosny odkładałem to.
A wczoraj przy rodzinnym stole
wróciła jedna z dawnych scen.
Ktoś nam przypomniał twoje słowa
i każdy chciał dorzucić coś.
Przez chwilę śmiech był tak jak dawniej,
a potem komuś zadrżał głos.
[Chorus]
Przychodzę z tobą porozmawiać,
jak dawniej, kiedy kończył się dzień.
O tym, co cieszy, co mnie martwi,
o rzeczach ważnych i tych mniej.
Przynoszę kwiaty, lecz tak naprawdę
chciałbym od ciebie usłyszeć znów:
„Usiądź na chwilę, dokąd się śpieszysz?
Przecież nie trzeba tylu słów”.
[Instrumental – expressive cello, gentle piano]
[Bridge – intimate, restrained]
Najtrudniej wracać stąd do domu,
gdy jeszcze tyle mówić chcę.
Jeszcze poprawię jedną wstążkę,
jeszcze zostanę minutę, dwie.
[Final Chorus – fuller strings, warm male vocal]
Przychodzę z tobą porozmawiać,
jak dawniej, kiedy kończył się dzień.
O tym, co cieszy, co mnie martwi,
o rzeczach ważnych i tych mniej.
Przynoszę kwiaty, lecz tak naprawdę
chciałbym od ciebie usłyszeć znów:
„Usiądź na chwilę, dokąd się śpieszysz?
Przecież nie trzeba tylu słów”.
[Outro – soft male vocal, piano only]
Już pora iść. Dopinam płaszcz.
Za bramą życie toczy się.
Odchodzę, ale się odwracam…
jak wtedy, gdy żegnałem cię.
[Instrumental Outro – piano and cello]
[Intro – soft piano, solo cello] [Verse 1] Za bramą miasto dalej żyje, tu mokre liście kleją się. Przyniosłem białe chryzantemy, z twojego zdjęcia ścieram deszcz. Poprawiam kwiaty, stawiam znicz, przez chwilę patrzę w drobny płomień. A potem mówię, jak co roku: „Tak bardzo brakuje mi ciebie”. [Chorus] Przychodzę z tobą porozmawiać, jak dawniej, kiedy kończył się dzień. O tym, co cieszy, co mnie martwi, o rzeczach ważnych i tych mniej. Przynoszę kwiaty, lecz tak naprawdę chciałbym od ciebie usłyszeć znów: „Usiądź na chwilę, dokąd się śpieszysz? Przecież nie trzeba tylu słów”. [Verse 2] Naprawić trzeba furtkę w płocie, od wiosny odkładałem to. A wczoraj przy rodzinnym stole wróciła jedna z dawnych scen. Ktoś nam przypomniał twoje słowa i każdy chciał dorzucić coś. Przez chwilę śmiech był tak jak dawniej, a potem komuś zadrżał głos. [Chorus] Przychodzę z tobą porozmawiać, jak dawniej, kiedy kończył się dzień. O tym, co cieszy, co mnie martwi, o rzeczach ważnych i tych mniej. Przynoszę kwiaty, lecz tak naprawdę chciałbym od ciebie usłyszeć znów: „Usiądź na chwilę, dokąd się śpieszysz? Przecież nie trzeba tylu słów”. [Instrumental – expressive cello, gentle piano] [Bridge – intimate, restrained] Najtrudniej wracać stąd do domu, gdy jeszcze tyle mówić chcę. Jeszcze poprawię jedną wstążkę, jeszcze zostanę minutę, dwie. [Final Chorus – fuller strings, warm male vocal] Przychodzę z tobą porozmawiać, jak dawniej, kiedy kończył się dzień. O tym, co cieszy, co mnie martwi, o rzeczach ważnych i tych mniej. Przynoszę kwiaty, lecz tak naprawdę chciałbym od ciebie usłyszeć znów: „Usiądź na chwilę, dokąd się śpieszysz? Przecież nie trzeba tylu słów”. [Outro – soft male vocal, piano only] Już pora iść. Dopinam płaszcz. Za bramą życie toczy się. Odchodzę, ale się odwracam… jak wtedy, gdy żegnałem cię. [Instrumental Outro – piano and cello]Style of Music
Polish nostalgic cinematic ballad, slow flowing 6/8 at 68 BPM. Solo male lead, warm mature low baritone with gentle natu