gdy przyjdzie ci składać dłonie w modlitwę cichą tak jak nam za młodu ściśle czynić kazano myśl pierwsza ku Bogu prośby niech niesie echo powrotu natchnienia by znieść wątki niechciane
i chociaż namiętnie czeszesz piórem stronice zbielałymi kłykciami ranisz o blat ręce nad wieszczami załamujesz w niemym zachwycie to cicho łaskocze w myśli palce i serce
duszy już nie chowaj za drzwiami bezradności Erato rozkosznie płodny dywan rozwija nie dbaj o przygaszone światło moralności wzlatuj zanurzaj się żyj upadaj płyń chwilą
raz spokojnie dostojnie twórz w samotnych chmurach innym razem ogniem burzą rozpędź obłoki białym żaglem steruj przez morza szczytów góry bądź sam w sobie Norwida piórem wielookim