가사
(Zwrotka 1)
Wycieraczki miarowo tną deszcz na tej szybie,
Kolejny już parking, noc w zimnym kalibrze.
W kabinie tli się kawa, radio cicho gra,
O świecie bez ze mnie, gdzie czas inaczej trwa.
Tysiące kilometrów od Waszych ważnych spraw,
Patrzę przed siebie w ciemność, pośród tylu miast.
Przełykam ciężkie łzy, gdy widzę na ekranie twój numer,
Bo wiem, że znowu przez telefon przyjdzie mi tłumić ten żal i twój smutek.
(Refren)
A w mojej głowie miliony myśli krążą bez końca,
Czasem tak pięknych jak dom, czasem ciemniejszych od słońca.
Chciałbym te klucze rzucić, uciec stąd przed świtem,
Lecz same się rachunki nie opłacą życiem.
Więc jadę w nieskończoność, by dać Wam godny byt,
Choć cena tęsknoty zabiera mi cały mój świt.
(Zwrotka 2)
Dzwoni telefon nagle, słyszę twój zmęczony głos,
Mówisz, że pękła rura, że dzieci dały w kość.
A potem coś w Tobie pęka, rzucasz gorzkie słowa w żalu,
Że znów ze wszystkim sama stajesz na tym polu walki i żalu.
A ja siedzę w tej budzie, gdzieś na obcym landzie,
I nie mam żadnej mocy, by pomóc Ci w tej krzątaninie.
Nie mogę Cię przytulić, by zmazać tamten ból,
Słuchawka zaraz milknie, zostaje pusty stół.
(Przejście - Bridge)
I płaczę w samotności, gdy nikt nie widzi łzowych strug,
Bo sam nie potrafię udźwignąć tylu krętych dróg.
Chciałbym dać z siebie wszystko, ukoić Wasz każdy lęk,
Być ojcem i mężem na czas, a nie tylko telefonów dźwięk.
Lecz dziękuję Ci, Kochanie, że trzymasz nasz cały dom,
Że znosisz te rozłąki, choć tak ciężki to jest plon.
Twoja cicha siła daje mi moc na każdy kolejny dzień,
By przetrwać tę trasę i gonić tęsknoty cień.
(Refren)
Gdy w mojej głowie miliony myśli krążą bez końca,
Czasem tak pięknych jak dom, czasem ciemniejszych od słońca.
Chciałbym te klucze rzucić, uciec stąd przed świtem,
Lecz same się rachunki nie opłacą życiem.
Więc jadę w nieskończoność, by dać Wam godny byt,
Choć cena tęsknoty zabiera mi cały mój świt.
(Outro)
Znów wrzucam wyższy bieg, przede mną czarna wstęga dróg,
Dla Was pokonam każdy kilometr, by stanąć u Waszych wrót...
Jeszcze kilka tygodni samotnych nocy i dni,
Wytrzymam to wszystko, byleby znów otworzyć Wasze drzwi