가사
[Verse 1]
Puste ściany
Zimny dom
W ciszy dudni serca dzwon
Sylwia
Czemu uciekłaś stąd
Czy to naprawdę był mój błąd
Zabrałaś barwy z moich snów
Szary poranek wchodzi znów
Nie wrócą już te ciepłe słowa
W głowie wciąż ta sama mowa
[Chorus]
Szary poranek
Znów siada mi na klatce
Twoje imię w mojej gardle
Jak kamień
Co nie spadnie w dół
Szary poranek
Pije ze mnie resztki wiary
Czy da się poskładać pary
Gdy jedno dawno wyszło już
[Verse 2]
Za dużo pytań
Za mało tchu
Krążę po pokoju w miejscu snu
Twoja bluza na krześle drży
Gdy otwieram okno
Boli mi
W kalendarzu puste dni
Wszystko niby takie jak i dziś
Ale w lustrze czyja twarz
Patrzy
Jakbym przegrał świat
[Chorus]
Szary poranek
Znów siada mi na klatce
Twoje imię w mojej gardle
Jak kamień
Co nie spadnie w dół
Szary poranek
Pije ze mnie resztki wiary
Czy da się poskładać pary
Gdy jedno dawno wyszło już
[Bridge]
Może kiedyś w innym mieście
Rozpoznasz we mnie tamto serce
Albo tylko miniesz mnie
I pomyślę: tak miało być
[Chorus]
Szary poranek
Niech w końcu się wypłacze
Niech wypali twoje znaczki
Z listów
Które trzymam w snach
Szary poranek
Uczę się oddychać sam
Bez ciebie też jakoś trwam
Choć w środku wciąż jest chłodny plan
음악 스타일
Polish pop ballad, intimate piano and sparse pads under male vocals; verse begins close and confessional, then chorus swells with airy synths, distant toms, and stacked harmonies on the hook; second half adds subtle strings and a gentle rhythmic pulse, ending on a soft, unresolved chord