가사
Wrzesień w Mochowie — i co to było!
Pół domu pływa, a nas nie zmyło!
Woda w butach, woda w kuchni,
ryby przypłynęły — no, cud natury!
Kierowniczka w kaloszach, z planem w dłoni,
„Dziewczyny, spokojnie, damy radę – no i!”
Bo powódź, powódź – a my swoje!
Zamiast paniki – dobre nastroje!
Straż przyjechała z hukiem i światłem,
a my machamy – z mopem i żartem!
Ryby w korytarzu, mop jak broń,
tańczymy w kałużach – dzień po dniu wciąż!
Woda chciała nas zmyć po cichu,
a my z Mochowa – pełne śmiechu!
Dzieci dzielne, bez strachu w oku,
każdy pomagał – nie było spokoju!
Nie ma tragedii, tylko przygoda,
w każdej kałuży odbita pogoda.
Słońce wychodzi, suszymy skarpetki,
i śpiewamy głośno – bo takie jesteśmy kobietki!
Bo powódź, powódź – a my swoje!
Zamiast paniki – dobre nastroje!
Straż przyjechała z hukiem i światłem,
a my machamy – z mopem i żartem!
Z Mochowa siła, z humorem tarcza,
nawet powódź przed nami się wycofuje — i starcza!