가사
Zwrotka 1]
Bogatynia, szara smogiem malowana,
Ulice jak labirynt, dusza zapomniana.
Chcę wziąć bilet w jedną stronę,
Świeradów wzywa, tam serce tonie.
Góry jak obrazy, klimat jak z bajki,
A tu betonowe klatki, marzenia jak bajki.
Patrzę w okno, myśli jak burza,
Czemu życie w klatce tak bardzo się kurza?
---
[Refren]
Świeradów, moje marzenie,
Tam, gdzie góry, tam, gdzie tchnienie.
Córka nie chce, mówi: "Tato, zostań,"
Ale dusza moja woła — nie mogę sprostać.
---
[Zwrotka 2]
Tłumaczę jej, że tam słońce wstaje inaczej,
Że tam wiatr śpiewa, a nie jęczy z rozpaczy.
Córeczko, zrozum, że ja marzę o miejscu,
Gdzie każdy dzień jest jak ciepły uśmiech w dzieciństwie.
---
[Refren]
Świeradów, moje marzenie,
Tam, gdzie góry, tam, gdzie tchnienie.
Córka nie chce, mówi: "Tato, zostań,"
Ale dusza moja woła — nie mogę sprostać.
---
[Mostek]
Na plecach plecak, w sercu nadzieja,
Droga przez lasy, gdzie cisza dojrzewa.
Każdy krok bliżej do życia prawdziwego,
Gdzie wolność pachnie igliwiem świeżego.
Nie chcę już patrzeć, jak dym mnie dusi,
Kiedy Świeradów serce poruszy.
Byś zrozumiała, córeczko, co ja mam w duszy.
---
[Refren – powtórka]
Świeradów, moje marzenie,
Tam, gdzie góry, tam, gdzie tchnienie.
Córka nie chce, mówi: "Tato, zostań,"
Ale dusza moja woła — nie mogę sprostać.