가사
[Zwrotka 1]
Marta wstaje, piąta rano,
Sortownia groszku czeka na nią.
Groszek zielony mija w rzędzie,
A czas tam płynie… jakby w bębnie.
Godzin mało, pensja licha,
Szef coś mówi — nuda cicha.
Z pracy wraca, siada w kącie,
I znów wieczór… bez emocji.
[Refren]
Bo Marcie się nudzi, oj nudzi jak nic,
Z groszku wyczarować życia się nie da przecież dziś.
Więc gotuje zupę — gar na trzy dni,
Może kiedyś znajdzie hobby, póki co — się śni.
[Zwrotka 2]
W garnku wrze pomidorowa,
Zupa jak życie — trochę jałowa.
Netflix znów pyta: „Czy dalej oglądasz?”
A Marta wzdycha: „Znowu nuda?!”
Scrolluje memy, szuka sensu,
Zastanawia się nad kursem tańcu.
Albo szycie? Albo joga?
Byle tylko nie sortownia!
[Refren]
Bo Marcie się nudzi, oj nudzi jak nic,
Groszek śni się nocą — jak horror bez przyczyn.
Więc gotuje zupę — gar na trzy dni,
Może jutro coś się zdarzy… dziś się znów nie śni.
[Bridge]
Marcie nie brak serca ni siły,
Tylko dni trochę się zgubiły.
Ale może przyjdzie moment,
Że się nuda zmieni w poemat?
[Refren — finał]
Bo Marcie się nudzi, lecz nie traci dnia,
W zupie, w groszku, w tych małych rzeczach jest jej cały świat.
I choć gotuje zupę — na zapas, na trzy,
To może to początek czegoś… kto wie, może TY?