Znam takie jedno miejsce na ziemi gdzie cisza stroi szumy strumieni, ogień w kominku tańczy i śpiewa, tylko kogut wydaje rozporządzenia.
Szczęście siedzi przed domem na drewnianych schodach, gdzie lęku nie ma, nie potrzeba boga, miłość jak kot łasi się do dłoni. Tylko głupiec go z kolan przegoni.
Nie zmarnuję poranka na sprawy istotne, gładzę futro kota w słońcu lśniące. Jak dziewczynka z siecią na motyle, chwytam w sieć pamięci chwile.
Nie zmarnuję czasu na podróż daleką. Pod drewnianym nieba sufitem, słońce długo żegnało się z świtem, szczęście samo uklękło przede mną i trzymało długo w objęciach.
Tam na schodach będę czekać na Ciebie, póki nie wrócisz ze mną posiedzieć. Chodzić będę ścieżką tą co zawsze, nocą siedzieć będę na tej samej ławce.