Dalszöveg
[Instrumental Intro]
Organy katedralne.
Pojedyncze uderzenia fortepianu.
Skrzypce stopniowo budują napięcie.
W oddali odzywa się chór.
[Female — delikatny sopran]
Kto woła mnie spośród zamkniętych bram?
Kto zna moje imię, choć jestem tu sama?
Wśród pustych korytarzy zatańczył znów cień,
a płomień świec prowadzi mnie.
[Male — niski, mroczny głos]
To ja jestem głosem ukrytym wśród ścian,
melodią, którą od dawna już znasz.
Nie szukaj odpowiedzi w spojrzeniach i snach,
tej nocy odnajdziesz je w nas.
[Female]
Nie widzę twej twarzy…
[Male]
Lecz słyszysz mój głos.
[Female]
Dlaczego mnie wzywasz?
[Male]
Bo nadszedł twój czas.
[Duet]
W pałacu luster, gdzie milknie świat,
każde odbicie ma własny ślad.
Nie ufaj oczom, nie pytaj gwiazd,
bo prawda ukrywa się w nas.
W pałacu luster zatrzymał się czas,
pomiędzy światłem a cieniem trwa bal.
Choć pękną zwierciadła i runie ich blask,
ta pieśń pozostanie wśród nas.
[Instrumental]
Dynamiczne skrzypce odpowiadają gitarze elektrycznej.
Wiolonczela prowadzi ciężki, pulsujący motyw.
Organy narastają.
[Female]
Przechodzę przez sale spowite we mgle,
za każdym zakrętem odnajduję cień.
Lecz im jestem bliżej, tym mocniej już wiem,
że nie przed tobą lękam się.
[Male]
Przez wszystkie te lata ukrywałem twarz,
wierząc, że ciemność ochroni mój świat.
Lecz jeden twój oddech wystarczył, by dziś
z popiołu obudził się świt.
[Female]
Czy jesteś mym cieniem?
[Male]
Czy światłem mam być?
[Female]
Czy jesteś pragnieniem?
[Male]
Którego chcesz się bać?
[Duet — mocniej]
W pałacu luster, gdzie milknie świat,
każde odbicie ma własny ślad.
Nie ufaj oczom, nie pytaj gwiazd,
bo prawda ukrywa się w nas.
W pałacu luster płomienie drżą,
a stare portrety ożywają wciąż.
Gdy śpiewasz, kamienne anioły chcą
rozwinąć skrzydła nad tą nocą.
[Orchestral Break]
Fortepianowa kadencja.
Wirtuozowskie skrzypce.
Narastające kotły i chór.
Nagłe zatrzymanie orkiestry.
[Male — niemal szept]
Nie jestem potworem z opowieści i snów.
Jestem człowiekiem, któremu zabrakło słów.
Pod maską z kamienia ukryłem swój żal,
by nikt nie zobaczył mych ran.
[Female — spokojnie]
Nie zdejmę twej maski, nie muszę jej znać.
Prawdziwego głosu nie można się bać.
Lecz nie chcę być cieniem zamkniętym wśród ścian.
Otwórz przede mną swój świat.
[Male]
Gdy odejdziesz…
[Female]
Pójdź razem ze mną.
[Male]
Gdy przyjdzie świt…
[Female]
Nie będziesz już sam.
[Duet — finałowa modulacja]
Niech runą lustra, niech zadrży ten gmach,
niech światło rozproszy najstarszy nasz strach.
Nie musisz się chować, nie cofnę się już,
gdy serce przemawia bez słów.
Niech runą lustra, niech obudzi się dzień,
niech skończy się wieczny, samotny twój sen.
Po drugiej stronie zamkniętych dziś bram
zaczyna się całkiem nowy świat!
[Female — wysoki sopran]
Nowy świat!
[Male — potężnie]
Bez masek i kłamstw!
[Duet + Choir]
Niech runą lustra!
Niech runie strach!
Niech nasza pieśń
przetrwa czas!
[Outro]
Organy i chór milkną.
Pozostają pojedyncze dźwięki fortepianu.
Na końcu słychać pękające lustro.
A zene stílusa
Epic gothic symphonic rock-opera duet, 130 BPM. Dark powerful male baritone with a deep slightly raspy theatrical voice, contrasted by a crystal-clear dramatic female soprano. Intense call-and-response dialogue, rising vocal tension and explosive duet choruses. Cathedral pipe organ, grand piano, virtuoso violin, expressive cello, full string orchestra, timpani, tubular bells, electric guitar and monumental choir. Begin mysterious and restrained, then grow through orchestral crescendos, dramatic silences, piano cadenza and multiple rising modulations. Climactic sustained soprano notes, powerful male responses, cinematic finale, subtle modern electronic pulse, no EDM drop, no pop-dance beat.