[Intro] Pali się kurz Na pustym placu Jeden sygnał I wszystko wraca
[Verse 1] Sześćdziesiąt trzy dni Na ostrzu zęba Zimny beton I gorzka ręka Mówią: odpuść Mówią: spokój A ja mam w piersi Stalowy ogień
[Pre-Chorus] Jeszcze jeden krok Jeszcze jeden znak Niech pęknie ten mur Niech usłyszy znak
[Chorus] Sześćdziesiąt trzy dni płomieni Sześćdziesiąt trzy dni bez snu Nie zgaszę tego w sobie Nie oddam ani tchu Sześćdziesiąt trzy dni płomieni Niech się pali aż po kres Bo kiedy stoisz przy mnie To wiem, że jeszcze jest
[Verse 2] Na dłoniach mam Pył i blizny W oczach neon A w sercu grzmoty Każdy upadek Był tylko próbą Każda noc Uczyła odwagi
[Pre-Chorus] Jeszcze jeden krok Jeszcze jeden znak Niech pęknie ten mur Niech usłyszy znak
[Chorus] Sześćdziesiąt trzy dni płomieni Sześćdziesiąt trzy dni bez snu Nie zgaszę tego w sobie Nie oddam ani tchu Sześćdziesiąt trzy dni płomieni Niech się pali aż po kres Bo kiedy stoisz przy mnie To wiem, że jeszcze jest
[Bridge] Gdy runie cały strach I spadnie z nas ten ciężar Zobaczysz, że mój głos To nie był tylko żar To był powrót To był znak To był ogień W naszych krwiach
[Chorus] Sześćdziesiąt trzy dni płomieni Sześćdziesiąt trzy dni bez snu Nie zgaszę tego w sobie Nie oddam ani tchu Sześćdziesiąt trzy dni płomieni Niech się pali aż po kres Bo kiedy stoisz przy mnie To wiem, że jeszcze jest
A zene stílusa
Hard rock at about 140 BPM with driving straight-eight pulse and swaggering power-chord riffing; intro opens on distorted guitar, drums, and a short siren-like lead motif. Verse rides tight drums and bass, pre-chorus opens with rising backing shouts, chorus hits wide with gang vocals and doubled lead. Bridge strips to half-time tension before a final full-band surge. Punchy, aggressive mix with bright guitars and massive snare crack., hard rock