[Verse 1] Był sobie Grzesiek, chłop jak dąb zawsze wesoły, zawsze w trop idzie przez rynek, niby w dal a wzrok mu skręca w każdy żal
[Chorus] Grzesiek zbereźnik, z oczu grzech wszędzie tam patrzy, gdzie słychać śmiech spódnica zadrży, on już wie Grzesiek zbereźnik znów wcina się (hej!)
[Verse 2] W sklepie po chlebek, niby nic ale tam Hania w sukni błysk on zamiast reszty liczyć grosz liczy jak nisko spada coś
[Chorus] Grzesiek zbereźnik, z oczu grzech wszędzie tam patrzy, gdzie słychać śmiech spódnica zadrży, on już wie Grzesiek zbereźnik znów wcina się (oj tak!)
[Bridge] A kiedy ksiądz go spytał raz „Synu, czy w tobie choć odrobina łask?” on tylko wzruszył stary bark „Ja kocham piękno, taki znak” (ha!)
[Chorus] Grzesiek zbereźnik, z oczu grzech wszędzie tam patrzy, gdzie słychać śmiech spódnica zadrży, on już wie Grzesiek zbereźnik znów wcina się Grzesiek zbereźnik, śmieje się bo całe miasteczko już dobrze wie
A zene stílusa
Wry, acoustic folk ballad with male vocals; lilting fingerpicked guitar and warm upright bass, brushed snare and subtle accordion pads. Verses stay story-driven and intimate, chorus swings with a pub-singalong feel and stacked gang vocals. Light percussive hits underline punchlines; final chorus adds octave vocal and group claps for a rowdy, comedic climax.