[Verse 1] Garnek kipiał Sos mi spłonął Szef znów wzdycha w moją stronę Na fartuchu mam cały dzień Tłuszcz i gniew
Cięte spojrza Zimne talerze Bilety lecą jak wściekłe śniegiem W środku jedna myśl jak gniew Dzisiaj się zajebie
[Chorus] Dzisiaj się zajebie Powtarzam jak pacierz pod nosem Dzisiaj się zajebie Może coś w końcu zmienię w sobie Dzisiaj się zajebie Nie ma już siły na śmieszne memy Dzisiaj się zajebie Bo mam dość tego dnia Dość tej sceny
[Verse 2] Zimne fryty Krzywe zamówienie Ktoś znów drze się przez te ściany cienkie Łyżka spada Ręka mi drży W oczach dym
Myślę tylko Żeby stąd wyjść Czy to praca Czy to jakiś żart jest W gardle rośnie cichy krzyk Dzisiaj się zajebie
[Chorus] Dzisiaj się zajebie Powtarzam jak pacierz pod nosem Dzisiaj się zajebie Może coś w końcu zmienię w sobie Dzisiaj się zajebie Niech ktoś usłyszy Że tonę w tym dymie Dzisiaj się zajebie Bo mam dość Mam dość Mam dość tej chwili
A zene stílusa
Moody alt-pop ballad, Polish male vocals; dry close-mic verse over sparse electric piano and soft sub bass, then a heavy, roomy snare and distant synth pads swell in the chorus; hook repeats raw and upfront, with doubled vocals and faint distorted harmonies, ending on a bare vocal drop and lingering reverb tail