Miałem was złapać. Miałem was ścigać. Miałem wrócić z nagrodą.
Teraz wiem jedno- Źle przeczytałem umowę.
Refren
Trzech na mapie- znika skład. Jeden strzał- i brak i brak. Myślałem „Mam was.” - to był żart. W tej grze to wy trzymacie start.
Nie ma litości. Nie ma pauz. Kontrakt zamknięty. Zamknięty - ja.
Zwrotka I
Wysoko. Cicho, Krzyż na czole. Nie biegam za celem - cel leży w dole. Oddycham raz. Oddycham dwa. Na trzy ktoś znika - to moja gra.
Córa Zepsucia - chłód ma w dłoniach, Nie mówię wiele, kończę w zdaniach. Klik. I cisza cięższa niż beton. Nie muszę pushować - kontroluję sektor.
Nie szukaj mnie w krzakach, dachach, mgle- Jak mnie zobaczysz, to sekundę źle. Ja nie spamuję. Ja kończę rundę. Zanim powiesz „Gdzie?” - leżysz już w wodzie.
Refren
Jeden z góry kasuje plan. Nie wiem skąd - ale znikam ja. To nie był duel. To był wyrok. On nawet nie zmienił pozy.
Zwrotka II
Drzwi wylatują razem z futryną. Wchodzę jak prawo z własną godziną. Dryling ciężki, dublet bez pytań- Dwa błyski światła i cisza w korytarzach.
Szeryf? Nie dla gwiazdy na klacie. Dla zasady: ktoś musi zamykać sprawy. Nie krzyczę. Nie flexuję.
Chcesz peekowa? Dobrze, spróbuj. Jedno wychylenie i gasisz lobby. Nie robię highlightów pod klipy. Robię highlight z twojej ekipy.
Refren
Dwóch już nie ma. Zostałem sam. Słyszę ich kroki - za blisko, za tam. To nie push. To egzekucja. To nie gra. To instrukcja.
Zwrotka III
The Beekeeper. Rój idzie ze mną. Nie muszę krzyczeć - wystarczy jedno. Springfield leży jak druga ręka, Nie celuję długo - decyzja szybka.
Strzał jest czysty. Bez emocji. Jak podpis pod twoją autopsją. Nie biegam w panice, Nie robię show- Jeden ruch i jest po. Słyszysz brzęczenie? Za późno, brat. To nie owady - To mój ostatni takt. Nie muszę dobijać - wiem, że padniesz. Jak trafiam raz, to nie wstajesz.
Trzech na mapie - lobby znika. Myślałem: „łowca” - byłem dzika. Córa Rozkładu. Szeryf. Rój. i strzał. Kontrakt mówił, kto tu miał paść.
Nie było walki. Nie było szans. Trzech weszło w mgłę - Wyszło was mniej.