Dalszöveg
Zwrotka 1
Publiczny szpital, drzwi nigdy nie śpią,
Każdy tu przychodzi, gdy boli i gdy źle.
Nie pytają skąd jesteś, nie patrzą na nazwisko,
Liczy się oddech, serce, jeszcze jeden dzień.
Korytarze pełne ludzi, na podłodze też,
Leżą między ścianami – Polska, USA i reszta świata, wiesz.
Ja z Polski, obok ktoś z daleka,
Ból mówi jednym językiem, nie zna granic człowieka.
Refren
To blues z korytarzy, gdzie życie gra va banque,
Jedni wychodzą na nogach, inni zostają w ciszy, w kartach.
Tu nikt nie odmawia pomocy, choć brakuje już miejsc,
Ale ubezpieczenie, bracie… to zupełnie inny test.
Zwrotka 2
Mówią: „Sprawdź opinie, zanim ruszysz w drogę”,
Medical insurance – to nie jest pusty slogan.
Allclear – zero zainteresowania, cisza w słuchawce,
A ja liczę minuty, bo każda rozmowa kosztuje więcej.
Inni dzwonią raz – i sprawa załatwiona,
Z USA i z innych krajów, karta zielona.
Nawet bez pieniędzy – ubezpieczenie gra,
A ja płacę z kieszeni, choć ból nie pyta „jak”.
Refren
To blues z korytarzy, gdzie życie gra va banque,
Jedni wychodzą na nogach, inni zostają w ciszy, w kartach.
Tu nikt nie odmawia pomocy, choć brakuje już miejsc,
Ale ubezpieczenie, bracie… to zupełnie inny test.
Zwrotka 3
Widziałem jak walczyli o czyjeś ostatnie tchnienie,
Lekarze i pielęgniarki – bez snu, bez wytchnienia.
Raz się udaje, raz los mówi „nie”,
Ktoś wychodzi uleczony, ktoś umiera w ten sam dzień.
I za to dziękuję siostrom, co tu pracują,
I lekarzom, co mimo wszystkiego dalej ratują.
Choć szpital pęka w szwach, choć brakuje już sił,
Człowieczeństwo tu żyje – i to jest największy bluesowy beat.
Most
Niech to będzie przestroga dla tych, co ruszą w świat,
Czytaj drobny druk, nie wierz w pusty gwarant.
Bo zdrowie to nie plan, nie wakacyjny sen,
A gdy przyjdzie noc, zostaniesz sam — albo z długiem.
Ostatni refren
To blues z korytarzy, pisany bólem i krwią,
Między kroplówką a ciszą, między nadzieją a mgłą.
Pomoc tu dostaniesz, bo człowiek to człowiek, nie kraj,
Ale za ubezpieczenie… czasem płacisz cały świat.