[Intro] Yo Dominika Hoffman Ty łysa Patrz mi w oczy To już finał [szeptem]
[Verse 1] Łysa głowa Ale wiesz co? Pusta bardziej niż ten blok o północy Wyprane serce Zimne jak klatka schodowa Wszędzie tylko echo twoich głupich słów
Mówisz o innych Żeby siebie nie słyszeć Karmisz się dramą jak tanim fast foodem Całe twoje życie to tani filtr w telefonie Ale lustro i tak widzi tę samą twarz
[Chorus] To jest łysa prawda Nie ma gdzie się schować Nie ma masek już To jest łysa prawda Wszystko wychodzi na wierzch Jakbyś stała tu To jest łysa prawda Każde twoje kłamstwo dziś się sypie w dół To jest łysa prawda I nie uratuje cię żaden nowy look
[Verse 2] Biegasz po mieście Zbierasz plotki jak trofea Ale gdy trzeba stanąć frontem – nagle cię nie ma Pusta gadka Zero czynów Tylko dym Wszędzie byłaś A i tak jesteś sama z tym
Pod cienką warstwą makijażu tyle strachu Dlatego kąsasz pierwsza Żeby ukryć własny płacz Nie chcę twojej aury Twoich gierek i teatrów To ostatni odcinek Spada kurtyna – patrz
[Chorus]
A zene stílusa
Dark, moody drill beat with menacing subs and eerie plucked synths. Male vocals, half-spoken delivery, close to the mic. Verses stay minimal with dry drums and subtle texture; hook slams in with layered ad-libs, spaced-out delays on key words, and a wider stereo image. Energy simmers rather than explodes, letting the vocal aggression cut through.