Dlaczego samotnie palisz ogień nocą? Gdzie jest człowiek który siada obok, czeka aż o wszystkich lękach opowiesz, w ciszy drew dorzuci i pokiwa głową?
Drzewo które kiedyś żyło, długo martwe znowu ciemność wokół rozświetliło. Wskrzeszasz gałęzie z dziecka fascynacją, władasz życiem, godzisz z własną kremacją.
Wierzę, że zasiądę w ognia Twego kole, lęku nie czuję, popiół bliskich mam na czole. To co płonie dookoła ugasimy potem, krzewy bzów i złe spojrzenia z okien.
Dlaczego samotnie palisz ogień nocą? Gdzie jest człowiek który siada obok, czeka aż o wszystkich lękach opowiesz, w ciszy drew dorzuci i pokiwa głową?
A jeśli w życiu nic nam nie wypali pocałujesz czule moje obie dłonie z łagodnym uśmiechem na stos pójdziemy z nadzieją, że z dwóch ciał wieki ogień zapłonie.
Wierzę, że zasiądę w ognia Twego kole, lęku nie czuję, popiół bliskich mam na czole. To co płonie dookoła ugasimy potem, krzewy bzów i złe spojrzenia z okien.
A zene stílusa
Pop Rap, Rap, Joy, Anger, vocal add ons, 60-80 BPM