Dalszöveg
Na tronie Belial, obok Asmodeusz w czarnych kielichach krew,
Mephistopheles rozdaje kontrakty – podpisz, a wiecznie będziesz gnić jak gniew.
Na murach Arkham pentagram – Cthulhu podnosi głowę z głębin,
Z ust Lucyfera popiół spada, w rękach sierpy – to plon demonów, co żną sny niewinnych.
Syzyf wtacza głaz, a ja wersy – cięższe niż cała góra z cierpień,
Minotaur w labiryncie prowadzi, za nim Minos krzyczy: "nigdy nie ujrzysz światła, tylko wiecznie cierpnień".
Na dachach kruk Edgar Allan Poe – z grobu powstaje jak symbol śmierci,
A obok Kali w tańcu trupów rozdziera gardła – klepsydra płonie, a czas się kruszy jak zęby w piekielnej ręce.
[Verse 2]
Dr Jekyll i Mr Hyde w mojej głowie grają w rosyjską ruletkę,
Stalin z Hitlerem w piekle, a obok Nerona smycz – płoną w kotle jak dzieci w heksach czarownic – bez etykietek.
Lovecraft śni koszmary, gdzie Nyarlathotep miesza w dźwiękach,
A Dante patrzy na dziewięć kręgów – ja je mieszczę w jednym wersie, w jednym płucnym jękach.
Kleopatra kąpie się w rtęci, obok Nero gra na lirze płonący Rzym,
Poe zapisuje atramentem krew – jego kruk kracze, a ja podpisuję to w rym.
Pyramid Head ostrzy ostrze, Silent Hill śni się w takt bitu,
A Baba Jaga w kotle miesza słowa – z nich powstaje horrorcore jak rytuał z mitów.
[Outro, głosy demonów + echo]
Każdy wers – jeden rym,
Każdy rym – jeden hymn,
Każdy hymn – piekła krzyk,
Głos demonów wciąga cię w rytm.