Utkwił mi pamięci jeden dzień ( ten jeden dzień) Byłem bohaterem pokonałem typòw trzech (typòw trzech) uratowałem dziewczyne ktōra rzuciła mi sie w ramiona ( w ramiona) pokonałem ich sam naszej miłości nic nie pokona ( nie pokona) było chłodno wiec zabrałem ją na kawe ( tylko na kawe) widziała wszędzie blask bo świeciłem przykładem widze informacje następuje losowanie lotto trafiłem szóstke ( ja pierdole ) rozumiesz to mordo szczęście jak skurwesyn naraz miłość i pieniądze widziałem infestycje na przyszłość rozegram to mądrze zdubowałem dom oparty ba prawdziwym fundamencie , żona i dzieci to moje najwieksze szczęście kupiona sportowa fura to była tylko chwila coraz większa prędkość uśmiechnięty nic mnie nie zatrzyma nagle wybiega na droge dziecko słychać opon pisk pobudka dawid co ty w pracy kurwa śpisz ?
Sen na jawie czy to są koszmary Możesz być biedny , możesz byc bogaty Możesz być bogaty , możesz być biedny Możesz słono zapłacić za swe głupie błedy
Wracam do siebie znowu jestem zwykłym szarakiem Czuje sie jak bukmacher zmieniam zakład za zakładem A jedyne co obstawiam to swoje tylko szczęście Będe wolnym człowiekiem czy skończe w areszcie Ciągle męczą mnie koszmary na drodze to dziecko To pojawia sie jak wspomnienia które wymazać cieżko Dogania mnie przeszłość myślac tylko o przyszłości To jak przepłynąć rzeke bo spaliłem wszystkie mosty To jak przyjąć za brata trzydzieści jeden kul Zrobić mu wolną droge budując dla innych mur To jak być w więzieniu i pozabijać wszystkich pedofili I jeszcze żeby za to wyrok mi kurwa skrucili Myśle o tym często że zaraz sie zabije Miewam chwile słabości zakładam pętle na szyje Kopie krzesło spadam w dół czujac strzała w pysk Pobudka dawid co ty w pracy kurwa śpisz?
Sen na jawie czy to są koszmary Możesz być biedny , możesz byc bogaty Możesz być bogaty , możesz być biedny Możesz słono zapłacić za swe głupie błedy