Leżę na podłodze w korytarzu tam gdzie rzuciłeś walizkę tamtego ranka światło z klatki schodowej wpada paskiem i tnie mi twarz na pół – jasną i ciemną Twoje buty wciąż stoją przy drzwiach jakbyś wyszedł tylko na papierosa minęło sto osiemdziesiąt trzy dni a ja nadal czekam na ten zapach dymu [Zwrotka 2] W szufladzie twoja szczoteczka do zębów niebieska, z napisem „jego” patrzę na nią jak na relikwię którą się boję dotknąć, bo się rozpadnie każdego wieczoru myję zęby obok niej i udaję, że to normalne że to nie jest grobowiec małego kawałka ciebie, który mi zostawiłeś [Zwrotka 3] Piszę listy, których nigdy nie wyślę „Pamiętasz, jak obiecałeś, że nie będziesz kolejnym?” „Pamiętasz, jak mówiłeś, że ja jestem ta ostatnia?” śmieję się sama do siebie w lustrze bo przecież pamiętasz tylko nie mnie tylko nie te słowa tylko nie tę wersję historii, w której ja wygrywam [Zwrotka 4] Zostały mi tylko klucze te same, które kiedyś otwierały wszystko teraz otwierają tylko ciszę i pustą szafę po twojej stronie czasami wkładam je do kieszeni wychodzę na ulicę i idę tam, gdzie kiedyś szliśmy razem żeby poczuć, że chociaż przez chwilę nie jestem sama z tym ciężarem [Refren] Zostały mi tylko klucze i dziura w piersi na twój kształt zamykam oczy i wciąż widzę jak odchodzisz bez słowa, bez spojrzenia a ja stoję w progu z tymi cholernymi kluczami w ręce i nie umiem ich oddać ani włożyć do zamka ani wyrzucić